19 stycznia 2012

Pocztówka z podróży: Wałbrzych

Poniedziałek rano. Spałem średnio, więc sen wałęsa się nieznośnie po zakamarkach mózgu.

Wałbrzych.  Poczekalnia dworca nieprzyjemnie przypomina TAMTE czasy. Ściany wyłożone brązowym marmurem dawniej były pewnie znakiem luksusu. Dziś jednak brudne i porysowane sprawiają wrażenie wyjętych z filmu Barei. Jedynie połowa świetlówek tkwi na swoich miejscach, a i z tych świeci tylko połowa.

W poczekalni, pod ścianą, przycupnęły potulnie dwie ławki. Nie zbliżam się do nich, bo zajęte zazdrośnie: na jednej studentka męczy laptopa, sprawdzając pewnie po raz dzisięciotysięczny Facebooka; na drugiej jakiś kloszard nieobecnym wzrokiem omiata puste ściany. To z tamtego kierunku dolatuje mnie nieprzyjemny zapaszek. Może i mózgu nie wykręca, ale fiołki to nie są.

Nadjeżdża pociąg. Wsiadam. Przynajmniej ciepło, choć telepie i stuka niemiłosiernie. Patrzę przez okno i zastanawiam się jak to jest: czy to miasto rozsiadło się między górami, czy też raczej góry wyrosły pośrodku miasta. Krajobraz przesuwa się leniwie, a ja łapię sie na tym, że nie potrafię właściwie ocenić tego miejsca, gdyż perspektywę raz po raz zamyka stok góry albo kolejna górnicza hałda. Od czasu do czasu wyłaniają się jednak dachy domów, oświetlone porannym styczniowym słońcem wesoło omiatającym zakamarki szarości. Ta szarość jest tu dominująca. Jakieś dziwne zawieszenie między przeszłością a bliżej nieokreśloną przyszłością.

Pociąg kołysze się mocniej wyrywając mnie z zadumy. Chciałbym tu kiedyś wrócić, ale tak bez pośpiechu, bez znieczulenia podróżą. Chciałbym przejść się ulicami, wciągnąć w nozdrza życie tego miasta, jego zapachy i smrody, otrzeć się o codzienność, być może natknąć się na wałęsające się pod rękę nadzieję i zgorzknienie.

Chciałbym wrócić, bo okno pociągu z natury rzeczy spłaszcza i tak już płaski świat.
Wrócę. Może latem.

1 komentarz:

bloody_rose pisze...

Są miejsca, które podobają się wszystkim, są i takie, których nikt nie nazwie pięknymi. Piękno jednak to rzecz względna, kwestia społecznej umowy, czasem opartej wyłącznie na stereotypach. Wałbrzych nie jest piękny, jeśli spojrzeć na niego przez pryzmat stereotypów. Tak jak nie jest i nigdy nie będzie piękne żadne miasto poprzemysłowe. Górnicza przeszłość miast takich jak Wałbrzych pokrywa je nieodwracalnie warstwą szarzyzny. I można pięknie odmalować fasady kamienic, ale szarzyzna prędzej czy później wylezie spod kolorowej farby. Dlaczego jednak takie miejsca nie mogą się komuś podobać? Na pewno są bardziej prawdziwe od miejsc ładniutkich (i plastikowych) jak domek dla lalek.