Od kilku dni jesień się do nas uśmiecha. Przynajmniej tu, w Warszawie. Ale to tylko zmyła. Bo już po weekendzie, jak mówią, znów się na nas rzuci z pazurami.
Czasem sobie myślę, że określenie „złota polska jesień” jest dobrą miną do złej gry. Choć jak już nic nie zostaje, to dobre nastawienie i owe dobre miny mają niebagatelne znaczenie. Rozjaśniają świat.
Jakby jednak nie było, w domu dziś chłodno. Grzejemy gazem, więc jeszcze się opieram przed włączeniem pieca na dobre. No, może tylko trochę podgrzeję, żeby dobre i wartościowe myśli nie pochowały się po kątach i nie zapadły w zimowy sen. :)