Dzień jest tak ponury i przygnębiający, że wydaje się wnikać w mózg przez cebulki włosów. Szarobiały świat na zewnątrz zlewa się z kolorem ścian wagonu. Drzewa, domy, pola - wszystko jest zupełnie szaro-szare.
Mgła, a może niskie chmury zawężają pole widzenia. Nie widać linii podziału między niebem i ziemią, więc wygląda jakby horyzont podchodził na wyciągnięcie ręki. Albo odwrotnie - jakby wcale nie istniał.
Zdechły, mokry śnieg przygniata zeszłoroczne ściernisko.
Odwilż.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz